[Emeli Sande - "Imagine"]
Uśmiechnięta uniosła ręce w górę, stając na palcach. Jej brązowe tęczówki spoglądały na błękitne niebo, które rozprzestrzeniało się nad jej głową. Niewielkie, białe obłoki przesuwały się po nim w jednostajnym, melancholijnym tempie. Przez chwilę zapragnęła, aby jej życie zwolniło i poruszało się w tym samym rytmie. Krok po kroku mogłaby napawać się radościom życia, która płynęła zewsząd. Delektować się minutami, które powinny trwać wiecznie. Być dziewczyną pełną marzeń z głową kolorowych, niekształtnych obrazów.
- Czego tam tak wypatrujesz? - Usłyszała głos swojej przyjaciółki, która spokojnie siedziała na kocu. Milczała przez dłuższą chwilę. W głowie szumiało jej tylko jedno pytanie:
- A gdyby nagle to wszystko przestało istnieć. Ptaki nie szybowałyby wysoko nad naszymi głowami, niebo nie ośmielałoby nas swoją niedostępnością, czerwone płatki maków straciłyby swoją barwę, a konik polny przestałby skakać po łące, bylibyśmy szczęśliwi? Jakie to wszystko ma znaczenie teraz, gdy możemy tego doświadczać, gdy możemy to dotknąć, poczuć i zobaczyć... Docenilibyśmy to bardziej?
Ja znam odpowiedź na to pytanie. A Ty?
***
Najtrudniej napisać kilka słów, które układasz sobie w głowie przez długi czas, które nabierają 'kształtów', tworzą całość, która pryska jak bańka mydlana, gdy siadasz przed kartką papieru i chcesz je spisać. Nie jest to proste i chyba nigdy się tego nie nauczę. Chciałam się pożegnać z tą historią już dawno, ale zawsze coś przeszkadzało. Dzisiaj jest inaczej. Ktoś może mi zarzucić, że ten Epilog jest krótki i niczego nie wnosi, ale tak naprawdę, co mogłabym jeszcze powiedzieć? Sądzę, a przynajmniej taką mam nadzieję, że ta historia już swoje powiedziała. Chciałabym Wam wszystkim tutaj obecnym podziękować, gdyż byliście sercami tego opowiadania. Opowiadania, które jak doskonale wiecie ma dla mnie szczególne znaczenie i miejsce w moim sercu.
Jest tyle osób, które zasłużyły na to, abym dedykowała im tą historię. Niezawodna i zawsze obecna, na dodatek pisząc tak cudowne i motywujące komentarze Olka1992. Wspierająca mnie i wychwalająca - naprawdę nie wiem dlaczego? - mój talent Deluxe. Amelia, która porusza moją duszę swoimi opowiadaniami i słowami, które kieruje wobec mojej twórczości. I każda osoba, która tutaj weszła, nie pozostawiając komentarza. Mogłabym to opowiadanie dedykować również samej sobie, bo dla mnie to szczególne miejsce, które zawsze, ale to zawsze pozostanie w mojej pamięci. Jest to coś, co napisać zawsze chciałam. Ale nawet ja nie zasługuję na to tak, jak ona. Poznałam ją jakiś czas temu, nawet nie pamiętam dokładnie kiedy! Zwyczajna rozmowa na gadu, kilka wymienionych zdań, które z czasem przerodziły się w rozmowy na różne tematy. I nagle okazało się, że ta osoba, która nie mieszka obok mnie, która nie wychowywała się u mego boku, stała się moją przyjaciółką. Kimś z kim dziele swoje radości i smutki, marzenia i niespełnione nadzieje, a przede wszystkim ktoś, kto mimo moich humorków, nie zostawił mnie. To ona stała się dużą częścią tej historii. To jej upór, pomoc i wiara we mnie i to opowiadanie sprawiła, że dotarłam do mety. Opowiadanie to pragnę dedykować jedynej w swoim rodzaju, niewyobrażalnie mądrej i sympatycznej, a jednocześnie najbardziej śmiesznie denerwującej się osobie na świecie; mojej siostrze z wyboru, która kiedyś sama raczyła nas swoim niebywałym talentem, mojej Tipolinie, Kasi, a Wam znanej jako Mirabell. To dla Ciebie - zawsze tak miało być i tak będzie.
KONIEC !
No i koniec. Udało Ci się skończyć historię, którą tak długo miałaś w głowie i która bodajże dwa razy została skasowana. Wróciłaś do tego pomysłu i było to najlepszą decyzją, jaką mogłaś podjąć. Wiele zawdzięczam tej historii, mnóstwo wzruszeń, a ładnych kilka razy skłoniłaś mnie też do głębszych przemyśleń. Pokochałam bohatera, którego ostatecznie uśmierciłaś, ale nie szkodzi, bo cała obsada tak naprawdę zostanie na długo w moim sercu i (na pewno!) w pamięci. Jestem pewna, że tej historii nie zapomnę. Zbyt długo siedziała mi w głowie, zbyt wiele godzin spędziłam na czytaniu rozdziałów, w które wkładałaś od początku swoje serce i swój talent (obiecuję Ci, że pewnego dnia przyjadę do Ciebie i porządnie dam Ci w głowę za to, że nie wierzysz w swój talent! Ja nie bez powodu mówię Ci, że jesteś diabelnie zdolna, uwierz). Także dziękuję za każdą minutę, jaką mogłam tu spędzić, za każdą piosenkę, którą poznałam tutaj dzięki Tobie i za każdy dzień czekania na kolejną publikację. Gratuluję, że dałaś radę i postawiłaś ostatnią kropkę, jakby swój podpis, na tej historii. Myślę, że doprowadzenie jej do końca, po momentach wątpliwości i słabości, jest Twoim największym sukcesem, jeśli chodzi o pisanie opowiadań. Bądź z siebie dumna!
OdpowiedzUsuńCałuję po raz ostatni tutaj :*
Hej Kochana:* długo kazałaś mi czekać na ten epilog. Powiedziałabym nawet, że bardzo długo, ale po chwili zastanowienia stwierdzam, że było warto. Zresztą obojętnie jak długo kazałabyś mi czekać na kolejną nowość tutaj, to zawsze powiedziałabym dokładnie to samo. Czyli teraz oficjalnie możemy powiedzieć, że to już koniec. Tak sobie teraz siedzę i jakoś nie potrafię do końca w to uwierzyć. Przypomina mi się pierwsza wersja tego opowiadania, może nie zapamiętałam idealnie wszystkiego, ale aż trudno uwierzyć w to, jak diametralnie różni się od tej obecnej. Wypadałoby pogratulować wytrwałości, tego, że ta wersja, którą nam przedstawiłaś okazała się tą właściwą, że to przede wszystkim Ty jesteś z niej najbardziej zadowolona. Dziękuje, że mogłam być tutaj z Tobą, czytać i komentować. Ja po raz kolejny powiem, że nie masz mi za co dziękować, bo to czysta przyjemność być tutaj, patrzeć jak się rozwijasz, jak niejednokrotnie poruszyłaś moje serce, a powiem Ci, że ostatnio naprawdę trudno czymkolwiek mnie wzruszyć. Całe to opowiadanie jak dla mnie - przepiękne. Postacie, które nam tutaj ukazałaś - cudowne. Moje ulubione? Bez wątpienia Jokasta i Sophia. Chociaż myślę, że do tego grona mogłabym jeszcze dołączyć Nadie, bo wielokrotnie podkreślałam fakt, że jest niesamowitą i najlepszą przyjaciółką z możliwych. W całej historii najbardziej szkoda mi Davida. Niewątpliwie strasznie zagubionego człowieka i jak tak sobie przypomnę to wszystko, co działo się w jego życiu, to nikomu tego nie życzę. Jeśli chodzi o sam epilog, to powiem szczerze, że mnie zaskoczyłaś. Spodziewałam się przynajmniej opisu ślubu Jokasty i Marka, ale domyślam się, że są ze sobą bardzo szczęśliwi, że w końcu doczekali momentu, w którym mogą być razem bez względu na wszystko i wszystkich. Dla mnie też to opowiadanie ma szczególne znaczenie. Bardzo się do niego przywiązałam i chyba niejednokrotnie tutaj powrócę, by przeżyć to wszystko na nowo.
OdpowiedzUsuńKomentarz miał być długi, tak zapowiadałam, ale w tym momencie jestem w stanie napisać od siebie tylko tyle. Możliwe, że jeszcze kiedyś, w niedalekiej przyszłości powrócę tutaj znowu i dodam to o czym teraz zapomniałam. Chociaż nie. Myślę, że z mojej strony powiedziałam już wszystko, zarówno jeśli chodzi o epilog i o każdy rozdział z osobna :)
Całuję, niestety po raz ostatni tutaj, ale chyba mogę napisać, że od dzisiaj widzimy się na last-heartbeat, prawda?
Pozdrawiam :* :* :*
Cześć Tipo! :*
OdpowiedzUsuńTak sobie siedzę i dumam. Nad tym opowiadaniem, nad każdym rozdziałem który tutaj się pojawił, nad wspaniałym pomysłem, który zrodził się w twojej głowie. Od samego początku tej historii, widziałam jak ci na niej bardzo zależało. Choć z początku, gdy usuwałaś pierwotne wersje byłam zła. Tak... Ale byłam głupia, nie ma co! Przyznaję się. Wtedy sobie mówiłam, że jak można od tak usunąć coś co na prawdę jest dobre? Ale teraz, gdy minęło sporo czasu wiem, że to usuwanie nie było wcale od tak, jak by to było zwykłe pstryknięcie palcami. Wiele musiałam sobie uzmysłowić, żeby to zrozumieć. Nie powiem, że nie miałaś w tym swojego udziału ;) Teraz już wiem, że historia, którą się tworzy, by była prawdziwa, musi mieć cel, nie wystarczy by była dobra. Podstawową sprawą jest to, by to właśnie autorka czuła, że to jest właśnie to. To czym myśli i to co myśląc przekłada na pismo. Teraz, przy kolejnej próbie, odnalazłaś właściwą ścieżkę. I ja to zrozumiałam.
Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ta historia zapadnie w mojej pamięci na długo. Ci bohaterowie. Każdy z osobna wniósł do tego opowiadania pewnego rodzaju świeżość. Każdy z osobna miał swój charakter, swoje za "uszami", ale też ciepło bijące od siebie. Niepodważalnie pierwszoplanową bohaterką jest Jokasta. Dziewczyna, która w życiu przeszła wiele, ale mając u boku swoich bliskich dała radę przetrwać najgorsze chwile. Gdy czuła się źle, gdy miała chwile zwątpienia, zawsze przy boku miała swoją rodzicielkę, jak też swoją najlepszą przyjaciółkę Nadię, która zasługuje na medal, za to że była jest i pewnie długo będzie. Bo przecież losy bohaterów ciągle brną do przodu, prawda? :) Nie można zapomnieć też o Marku, który swoje też musiał przeżyć, ale nie wycierpieć. To byłoby za "duże" słowo. Przeżyć i walczyć o ukochaną, z którą udało mu się stworzyć szczęśliwy związek.
Jest też moja druga ulubiona bohaterka, Sophia. Najlepszy przykład, że jeśli się chce, to można osiągnąć szczyty. Powstała jak Feniks z popiołów. A to wszystko dzięki tej drugiej połówce, którą odnalazła. Razem z Danielem i ich synkiem Davidem tworzą wspaniałą rodzinę :)
Na sam koniec, tak specjalnie zostawiłam Davida. Człowieka, który przysporzył wiele trudów, kłopotów, nieprzyjemności i bólu wielu osobom. Najbardziej Jokaście, ale też swoim dziadkom, którym za swój trud włożony w jego wychowanie, należało się zupełnie coś innego od swojego wnuka. Niestety, choć chciał dobrze na samym początku, wielki świat opętał go tak doskonale, że gdy zrozumiał swoje złe postępowanie, tak na prawdę nie było już dla niego szansy. Niestety, on sam postawił na sobie krzyżyk. To on przegrał swoje życie. Nie potrafił się już podnieść i najłatwiejszym rozwiązaniem było dla niego odejście. To bardzo przykre, ale niestety życiowe. Ale widocznie tak musiało być. Może to paradoks, ale gdy nie ma jego, reszta odnalazła upragnione szczęście. Może tak właśnie los tak chciał...
Tipo, ja nadal nie wierzę. Myślałam, że gdy dodasz epilog łatwiej będzie mi przystosować się do końca tej historii, ale nie. To nie takie łatwe, jakby mogło się wydawać. Możliwe, że to przez to, że te historię znam od podszewki. Ale może też przez to, że właśnie tak wspaniała historia jest zadedykowana mnie ? Pewnie tak :* Jestem Ci za to ogromnie wdzięczna. Osobiście jestem przeszczęśliwa, że dane było mi przeczytać to cudo pisarskie. Jesteś nie tylko genialną i wspaniałą osobą, ale też pisarką. Przed duże „P” oczywiście!
Dziękuję za te emocje i za to, że jesteś!
Kochana, przede wszystkim chciałam Ci pogratulować wytrwałości. Wiele razy zaczynałaś to opowiadanie, wiele razy zawieszałaś,kasowałaś, a jednak udało się. Udało Ci się stworzyć wspaniałą historię, pełną uczuć i dostarczającą wzruszeń. Wiesz, co najlepiej lubię w Twojej twórczości? To, że trafiasz tak głęboko do ludzkiego serca.Czasem śmieję się z bohaterami, często też z nimi płaczę, ale właśnie to w tym wszystkim jest najpiękniejsze, to że tak mnie potrafisz poruszyć tą twórczością. Żałowałam wielu Twoich niedokończonych wersji tej historii, żałowałam długo, ale wiem teraz, że było warto, bo stworzyłaś coś pięknego. Stworzyłaś wspaniałą historię, którą mogę nazwać z pewnością dziełem. Dawno nie wzruszałam się tak. Dawno nie mieszało się we mnie tak wiele emocji. Jedyne czego żałuję, to że już nie będę mogła śledzić tej historii, ale cieszę się, że miałam przyjemność ją przeczytać i jestem dumna, że mogę śledzić Twoją twórczość. Pochwalę się tym kiedyś, kiedy Twoje książki będą największymi bestselerami.
OdpowiedzUsuńDziękuję.