sobota, 20 października 2012

19. ''Pożegnamy się wtedy z przeszłością, aby wspólnie powitać przyszłość''




Dzisiaj mija dokładnie miesiąc odkąd wyjechałeś. Dni wydają się dłużyć w nieskończoność, a każda sekunda pozbawiona twojej obecności, wieje pustką. W wyobraźni powracam do momentów, gdy byłeś tutaj - zaraz obok mnie. Przypominam sobie dotyk twojej skóry, zapach ciała i subtelny powiew twojego oddechu na mojej szyi. Na kilka sekund ból znika, lecz powraca, gdy uświadamiam sobie, że ciebie już nie ma. Odszedłeś, tak po prostu. W milczeniu, kiedy moje serce krzyczało, abyś się zatrzymał chociaż na krótką sekundę. Marzyłam o szansie, której mi nie podarowałeś. Chciałam, tak bardzo chciałam cię przekonać, że my coś znaczymy, że ten świat i ten czas jest nasz. Dlaczego więc mi na to nie pozwoliłeś? Odszedłeś, zabierając moje serce ze sobą. Nie proszę o jego zwrot, chyba nigdy tego nie zapragnę. Chciałabym tylko wiedzieć, gdzie teraz jesteś? Czy jesteś szczęśliwy, czy myślisz czasami o mnie, tak jak ja o tobie przez cały ten czas? Gdybym dostała od losu szansę na spełnienie chociaż jednego mojego marzenia, to byłoby to jedno, ostatnie spotkanie z tobą...

Gdy tylko przekroczyła próg hotelowego pokoju, poczuła się niepewnie. Dłonie zaczęły się niebezpiecznie pocić, a nogi uginać w kolanach. W duchu podziękowała Nadii, która dzielnie podtrzymywała ją za ramię, prowadząc przez nieznane jej otoczenie. Niemożność zobaczenia przestrzeni, w której obecnie się znajdowała, podwajała jej lęk. Nie lubiła przebywać w obcych zakamarkach, wśród ludzi, których nie znała. Była wtedy taka zagubiona i zawstydzona, gdy wyobrażała sobie te wszystkie spojrzenia pełne współczucia. Najbardziej obawiała się jego reakcji, gdy odkryje, że nie jest już tą samą sprawną Jokastą, którą kiedyś kochał.
Zatrzymała się, a dźwięk obcasów umilkł. Miała wrażenie, że powietrze nagle zgęstniało, a czas... Czas przestał istnieć, gdy wyobraziła sobie jego zaskoczoną twarz, gdy jego oczy spoczęły na jej postaci.

- Jokasta? Nadia? Co wy... Co tutaj robicie? - Spytał, odkładając trzymaną w dłoni koszulę na fotel.
- Nie lubię cię, tak dla jasności - odparła rudowłosa, spoglądając na przyjaciółkę, która milczała u jej boku - i nie robię tego dla ciebie, lecz dla niej. Uważam, że powinniście porozmawiać nim wyjedziesz, dlatego tutaj jesteśmy. Nie spieprz tego, David, bo...
- Nadia - cichy szept przerwał monolog jasnookiej. Dwie pary oczu spoczęły teraz na Jokaście, lecz ta nie mogła tego zobaczyć. Nie widziała złowrogich ogników w oczach swojej przyjaciółki, a nie zaskoczenia zmieszanego z zachwytem w oczach mężczyzny, którego niegdyś kochała. - Zostaw nas samych, proszę. David odprowadzi mnie później na parking.
- Jakbyś tylko...
- Wiem. Zadzwonię w razie czego. Idź już, proszę.

Pożegnałabym się wtedy z tobą tak, jak tego pragnęłam. Nie w milczeniu, lecz w głośnej prośbie o wysłuchanie mojego serca, które miało ci tak wiele do powiedzenia, które nadal ma... Czasami chciałabym zagłuszyć to, pozbyć się tego i po prostu zapomnieć, tak jak ty. Pozwolić temu odejść, lecz to wraca jak rzucony bumerang. Nieproszone, nieoczekiwane i bolesne... Wracasz do mnie, a razem z tobą powraca tamten dzień. Gdybym miała okazję, to powiedziałabym ci, jak bardzo tęsknie za twoim uśmiechem, ustami, noskiem i pieprzykiem na policzku. Za dźwiękiem twojego głosu, czułością i bezpieczeństwem w twoich ramionach. Za tym wszystkim, czym mnie obdarowywałeś... Za tobą. Chciałabym, abyś dowiedział się jak bardzo cię kocham oraz, że będę tutaj gdybyś zapragnął wrócić...

Pomógł zająć jej miejsce na kanapie, nie mogąc oderwać oczu od jej twarzy. Była w jego pokoju hotelowym. Oddychała tym samym powietrzem, co on i słyszała te same dźwięki. Czas znowu nosił ich wspólne imię, które bezgłośnie szeptało jego serce. Wytarł dłonie o dżinsy.

- Napijesz się czegoś? Soku, kawy, a może ulubionej malinowej herbaty?
Pokręciła przecząco głową, nabierając powietrza. Zdenerwowany nie wiedział, co ma zrobić. Czuł się jak nastolatek, który pierwszy raz wybrał się na randkę, z tą różnicą, że to nie był ich pierwszy raz, nie wspominając, że ta sytuacja daleka była od spotkania zakochanych ludzi.
- Jedyne czego chcę, to kilku minut. Chciałabym się pożegnać tak, jak powinniśmy byli to zrobić tamtego dnia...
- Ale dzisiaj nie musi...
- Nie przyszłam tutaj, aby rozpoczynać nowy etap, a przynajmniej nie nasz. Właściwie, gdyby nie Nadia i jej słowa, to pewnie w ogóle byś mnie nie widział. Jednak miała rację, gdy powiedziała, że trzeba zamknąć jedne drzwi, aby otworzyć kolejne, dlatego tutaj jestem. Chciałabym zamknąć przeszłość raz na zawsze. Pozwolić jej odejść tak, jak zrobiłeś to ty. Dlatego pozwól mi się pożegnać na mój własny sposób.

Niepewnie usiadł obok niej. Zapach perfum, którymi otulone było jej ciało podrażnił jego nozdrza. Bezwstydnie przyglądał się jej twarzy, która z tej bliskości wydawała się być jeszcze bardziej doskonalsza. Jej wzrok zagubiony błądził po pokoju. Nie rozumiał, dlaczego nie widzi. Poczuł w sercu ukłucie, gdy dotarło do niego, że musiała doznać krzywdy przed którą jej nie uchronił, bo po prostu go nie było, a przecież obiecał, że zawsze będzie.

- Oddałbym wszystko, aby te nasze dzisiejsze spotkanie trwało dłużej, niż kilka minut. Tęskniłem za tobą, Jokasta. Bardzo. Wiem, że zachowałem się jak ostatni dupek, odchodząc. Codziennie żałuję podjęcia tamtej decyzji i oddałbym wszystko, aby cofnąć czas. Osiągnąłem w życiu wiele. Spełniłem swoje marzenia, ale to nic nie znaczy, gdy nie ma u boku osoby, z którą mógłbym je dzielić. Myślałam, że wrócę po ciebie, gdy stanę się kimś. Chciałem, żebyś była ze mnie duma, ale spieprzyłem wszystko. Przepraszam cię za to.
- Dlaczego mi to mówisz, David? Dlaczego teraz? - spytała przez łzy, które zagościły w jej oczach. - Odkąd wyjechałeś, szukałam powodów twojej decyzji. Obwiniałam samą siebie, że to moja wina, bo nie jestem idealna. Myślałam, że znalazłeś tam inną, że to dla niej mnie zostawiłeś. Wyobrażałam sobie was razem i czułam ból, którego nie umiem ci opisać. Byłam wściekła, bo myślałam, że odebrała mi nas. A nagle okazuje się, że... Ty naprawdę myślałeś, że nie jestem z ciebie dumna? Że potrzebuję tego wszystkiego? Tych luksusów? - zaśmiała się gorzko, pozwalając łzom spływać po policzkach.
- Jokasta, ja wiem, że postąpiłem źle i nie zmienię tego. Nie cofnę czasu. Jednak chcę, żebyś wiedziała, że nigdy w życiu nie pokochałem i nie pokocham nikogo równie mocno, co ciebie. Zawsze byłaś i będziesz najważniejsza. Uwierz mi, proszę.
Niepewnie złapał za jej bladą dłoń, która spoczywała na jej kolanie. Ciemnowłosa odsunęła ją, oddalając się od jego dotyku. Przełknęła ślinę, nabierając powietrza.
- Nie możesz... Nie masz prawa mówić mi tego wszystkiego, rozumiesz? Nie teraz, kiedy ruszyłam do przodu. Jestem nareszcie szczęśliwa. Mam Marka i nie chcę go stracić. Przykro mi, David. Nasz czas już minął. Przyszłam tutaj, bo chciałam ci powiedzieć, jak bardzo zraniłeś mnie swoim odejściem, jak bardzo tęskniłam, ale już nie... już nie tęsknię. - Skłamała. - Dziękuję ci za te cudowne wspomnienia. Za ten czas, który spędziliśmy razem, i który już na zawsze pozostanie wyjątkowy. Jednak to jest część pięknej przeszłości, której ja nie mam zamiaru wybudzać. Życzę ci wszystkiego dobrego w życiu, abyś był szczęśliwy i znalazł kobietę, która doceni to, co masz. Ja zawsze byłam z ciebie dumna, i to się nigdy nie zmieni. Dziękuję za tą rozmowę, a teraz jeśli możesz, to odprowadź mnie na parking.
- Jokasta...
- Proszę, David. Nie utrudniaj tego.
- Chciałbym zostać twoim przyjacielem.
- Oboje wiemy, że to niemożliwe.
- Dlaczego?
- Bo... - zadrżała.
- Oboje nadal dużo dla siebie znaczymy, prawda? Ty nadal mnie...
- Koniec. Odprowadzisz mnie na parking, czy mam zadzwonić po Nadię? - spytała poddenerwowanym głosem, podnosząc się z sofy.

Nigdy nie przestaniesz być dla mnie ważny. Wiem, że w życiu nie spotkam faceta, który będzie wstanie mi ciebie zastąpić, dlatego będę czekać. Kocham cię, tak bardzo cię kocham, David. Ta miłość prowadzi mnie ślepą drogą. Pewnego dnia stanę na skraju przepaści, lecz nie cofnę się. Skoczę, bo być może tam na dole będziesz na mnie czekać, aby złapać mnie w ramiona. Spojrzę wtedy w twoje oczy i zobaczę to uczucie... bezpieczną miłość. Dlatego wróć...

Stał na parkingu, patrząc, jak taksówka odjeżdża, a wraz z nią ukochana dziewczyna. Z jego oczu wypływały łzy, które moczyły jego policzki.
Ona również płakała za miłością wciąż żywą, lecz nieosiągalną.

Pożegnamy się wtedy z przeszłością, aby wspólnie powitać przyszłość. 

***

- Fragment pisany kursywą, to fragment pamiętnika, który niegdyś prowadziła Jokasta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz