I
w mgnieniu oka wszystko się zmienia. Zostawiamy przeszłość za sobą i
spieszymy w nieznane... Ku naszej przyszłości. Wyruszamy w odległe
miejsca i próbujemy się odnaleźć... Albo zatracić, próbując przyjemności
bliżej domu...Problem zaczyna się wtedy, gdy nie pozwalamy zmianom się
dokonać i trzymamy się dawnych przyzwyczajeń...
Leżała
na łóżku, ignorując dzwoniącą komórkę. Nie miała ochoty na rozmowę, a
szczególnie z nim. Nie była gotowa, aby podnieść się i otrzeć łzy,
starając się pogodzić z rzeczywistością, która w zaledwie kilka sekund
zmieniła się diametralnie. Starała się odnaleźć w niej swoje miejsce,
ale ilekroć próbowała podnieść się na duchu, że wszystko poukłada się,
że będzie dobrze, tylekroć czarne chmury zawisały nad jej głową. Bo jak
miała stać się dobrą matką dla dziecka, które nosiła pod sercem, gdy
nawet nie wiedziała kim sama jest? Związała się z mężczyzną dla
pieniędzy i dobrobytu, który jej gwarantował. Udawała głupią dziewczynę,
choć była mądrzejsza od tych wszystkich wysoko postawionych ludzi,
których spotykała na bankietach. Była dodatkiem do świata, którego
kompletnie nie pojmowała. Nieszczere uśmiechy, uściski dłoni, które
paliły fałszem i te komplementy wypowiadane na siłę. W miejscu, w którym
się znalazła było pełno zła, obłudy i egoizmu. Ci wszyscy ludzie
myśleli, że za pieniądze są wstanie kupić wszystko - drogie przedmioty i
najszlachetniejsze uczucia. I po części się nie mylili.
David
kupił sobie Sophię. Co prawda zależało mu jedynie na zabiciu
samotności, która szwendała się w jego apartamencie, lecz w zamian
dostał coś więcej, coś czego nie pragnął i czego ona nie spodziewała się
mu dać. Zakochała się w nim. Nawet nie wiedziała kiedy do tego doszło.
Po prostu z dnia na dzień przestawała grać, pozwalając uczuciom wziąć
górę nad zdrowym rozsądkiem. Być może, gdyby w odpowiednim czasie
spróbowała przerwać tą relację, odchodząc, dzisiaj nie musiałaby się
zamartwiać o los dziecka, którego nie planowali. Dziecka, którego nie
była gotowa wychować. Na samą myśl, że jest w ciąży robiło się jej
słabo, a życie niebezpiecznie wirowało przed jej oczami, przedstawiając
fragmenty przeszłości, która utwierdzała ją w przekonaniu, że obecna
chwila nie jest tą odpowiednią do zostania matką. Dlaczego więc los po
raz kolejny postanowił zrobić jej na złość? Czy nie przeszła już
wystarczająco dużo?
Niechętnie
wstała z łóżka, podchodząc do komody. Złapała za laptopa, który na niej
spoczywał i ponownie zajęła miejsce na dużym, wygodnym materacu. Otuliła
swoje nagie nogi skrawkiem kolorowej pościeli, oczekując włączenia się
systemu komputerowego. Gdy tylko laptop był gotowy do użytku, załączyła
stronę internetową, wyszukując interesującego ją zagadnienia. Kilka
strona spełniało jej oczekiwania, ale musiała znaleźć tą odpowiednią.
Pochłonięta czytaniem, po raz kolejny zignorowała dzwoniący telefon.
Jeśli zbyt mocno trzymam się przeszłości, przyszłość może nigdy nie nadejść.*
***
Some call love a curse
Some call love a thief
Some call love a thief
But she's my home.
Niepewnie
wyciągnęła dłoń, starając się odnaleźć przed sobą kieliszek zapełniony
czerwonym winem. Jej ciemne włosy falą spływały po jej plecach i
ramionach, otulając delikatnie pomalowaną twarz. Podobno wyglądała
pięknie w tej czerwonej sukience, która podkreślała jej nienaganną
figurę, którą pamiętała jedynie we wspomnieniach. Denerwowało ją, że nie
może sama ocenić swojego wyglądu przed wyjściem, że nie może rozejrzeć
się po restauracji, w której obecnie się znajdowała, że nie może
spojrzeć w twarz Marka, aby odgonić myśli, które nieustannie wywoływały
innego mężczyznę. Była skołowana i poirytowana. Z całych sił starała się
nad sobą zapanować i udawać, że spotkanie z Davidem, do którego doszło
trzy dni temu, nie zrobiło na niej wrażenia. Uśmiechała się i zapewniała
niebieskookiego, że przeszłość została raz na zawsze zamknięta, i teraz
oddaje się tylko i wyłącznie w ręce przyszłości, którą chce spędzić u
jego boku. Choć i tego nie była teraz pewna. Czas spędzony w jednym
pomieszczeniu z mężczyzną, którego niegdyś kochała najbardziej na
świecie, rozbudził w niej piękną wizję idealnej rodziny, którą miała z
nim zbudować. Jego głos przypomniał jej o wszystkich porankach i nocach,
które spędzała w jego ramionach, wsłuchując się w jego historie - te
prawdziwe, jak i całkowicie wymyślone. Brakowało jej tego bardziej, niż
przypuszczała. Wspomnienia ożyły na nowo, otrzepując się z kurzu, który
na nich osiadł. Z jednej strony czuła się źle, bo myślała o swojej
dawnej miłości w obecności człowieka, którego podobno kochała teraz, a z
drugiej... przyjemnie było znowu czuć to ciepło, które otulało jej
serce, gdy tylko pomyślała o ciemnookim mężczyźnie z dawnych lat.
Poruszyła
się delikatnie, zmieszana, gdy Mark zarzucił jej, że go nie słucha.
Szybko zaprzeczyła, choć w rzeczywistości miał rację. Nie umiała się
skupić na rozmowie z nim, na tej wyjątkowej atmosferze, którą starał się
budować od samego wyjścia z jej domu, na jego obecności. Nie umiała,
gdy w pobliżu był David. A dzisiaj był wyjątkowo blisko. W jej sercu,
które biło szybciej, niż zwykle, które ponownie pragnęło go powitać w
swoim wnętrzu. Czy on zniknął z niego, choć na chwilę? Odpowiedź była
zbyt oczywista, zbyt przerażająca i za bardzo bolesna.
-
Jokasta?! - Zdenerwowany głos dotarł do jej uszu, drgnęła. Uśmiechnęła
się delikatnie, starając się załagodzić sytuację. - Mam dosyć! Od trzech
dni zachowujesz się dziwnie, jakbyś była nienormalna. Ja rozumiem, że
spotkałaś się z nim, choć wcale tego nie chciałem i wręcz powiedziałem
ci, że nie masz tam iść, bo wiedziałem, że tak to się skończy. Ciągłym
rozmyślaniem o nim.
- Mark, uspokój się...
- Nie uspokajaj mnie, Jokasta! - Wszedł w jej zdanie, podnosząc głos. - Mam tego dosyć. Ja wiem, że łączyło was kiedyś coś naprawdę wyjątkowego, ale do cholery, zostawił cię! Odszedł bez słowa, nawet nie zawracając sobie głowy twoimi uczuciami. A ty? Zachowujesz się, jak mała dziewczynka, która znowu jest gotowa skakać tak, jak sobie on tego zażyczy. Naprawdę jesteś taka naiwna? Nie wiem, co ci naopowiadał, ale domyślam się, że jest to stos kłamstw, w które ty uwierzyłaś, bo jesteś...
- Głupia? - Dokończyła, a w jej oczach zalśniły łzy. - Wiesz co? Mam dosyć tego wieczoru, ciebie i wszystkiego.. Odwieźć mnie do domu.
- No, tak. Mała Jokasta, jak zawsze ucieka przed prawdą. - Zadrwił, upijając łyka wina.
- Chcesz prawdy? - spytała, lecz nie czekając na odpowiedź, kontynuowała: - to w takim razie ją dostaniesz. Masz rację. Myślę o nim, bo był dla mnie kimś bardzo ważnym i nigdy to się nie zmieni. Nie obchodzi mnie, czy ci się to podoba, czy nie! Jeśli chcesz być ze mną, to musisz mnie akceptować taką, jaką jestem. A niestety moją największą wadą jest David, który już na zawsze będzie gościł w moim sercu.
- To może czas go wyrzucić? Ja tego nie akceptuję. Nie zgadzam się na to, słyszysz? - Złapał ją za dłoń, wpatrując się w jej twarz, po której spływały łzy.
- Nie będziesz mi mówić, co mam robić!
- Mark, uspokój się...
- Nie uspokajaj mnie, Jokasta! - Wszedł w jej zdanie, podnosząc głos. - Mam tego dosyć. Ja wiem, że łączyło was kiedyś coś naprawdę wyjątkowego, ale do cholery, zostawił cię! Odszedł bez słowa, nawet nie zawracając sobie głowy twoimi uczuciami. A ty? Zachowujesz się, jak mała dziewczynka, która znowu jest gotowa skakać tak, jak sobie on tego zażyczy. Naprawdę jesteś taka naiwna? Nie wiem, co ci naopowiadał, ale domyślam się, że jest to stos kłamstw, w które ty uwierzyłaś, bo jesteś...
- Głupia? - Dokończyła, a w jej oczach zalśniły łzy. - Wiesz co? Mam dosyć tego wieczoru, ciebie i wszystkiego.. Odwieźć mnie do domu.
- No, tak. Mała Jokasta, jak zawsze ucieka przed prawdą. - Zadrwił, upijając łyka wina.
- Chcesz prawdy? - spytała, lecz nie czekając na odpowiedź, kontynuowała: - to w takim razie ją dostaniesz. Masz rację. Myślę o nim, bo był dla mnie kimś bardzo ważnym i nigdy to się nie zmieni. Nie obchodzi mnie, czy ci się to podoba, czy nie! Jeśli chcesz być ze mną, to musisz mnie akceptować taką, jaką jestem. A niestety moją największą wadą jest David, który już na zawsze będzie gościł w moim sercu.
- To może czas go wyrzucić? Ja tego nie akceptuję. Nie zgadzam się na to, słyszysz? - Złapał ją za dłoń, wpatrując się w jej twarz, po której spływały łzy.
- Nie będziesz mi mówić, co mam robić!
Jokasta
wstała od stołu, ruszając przed siebie. Nie wiedziała dokąd idzie i
jakie przedmioty stoją jej na drodze. Nie miała ochoty zostawać tutaj
ani sekundy dłużej. Nieoczekiwanie poczuła wolną przestrzeń pod stopami.
Zorientowała się, że są to schody, lecz nie zdążyła zareagować.
Poczuła, jak jej ciało przechyla się niebezpiecznie do przodu. Upadek
zbliżał się wielkimi krokami, lecz nagle wpadła w ramiona, które
uchroniły jej ciało przed zderzeniem z podłogą. Znajomy zapach perfum
podrażnił jej nozdrza, gdy ufniej wtuliła twarz w męską bluzę.
-
Jokasta? - Wyszeptał niepewnie, obejmując ją mocniej. Jego wzrok
zatrzymał się na zdenerwowanym Marku, który stał obok stolika i
przyglądał się im.
- Zabierz mnie stąd, proszę.
- Zabierz mnie stąd, proszę.
And she's as much apart of this broken heart.**
***
Niepewnie sięgamy po broń, która może nas uratować...
Wybrała
numer telefonu, który znalazła na stronie internetowej. Zdenerwowana
oczekiwała, aż połączenie zostanie odebrane. Z każdym sygnałem jej
determinacja wygasała, ale wiedziała, że nie ma wyjścia i musi tego
dokonać.
- Dzień dobry, poradnia ginekologiczna. W czym mogę pomóc?
- Dzień dobry - wyszeptała niepewnie, milknąc na chwilę, po czym dodała: - Chciałabym się dowiedzieć, w jaki sposób mogę umówić się na... Na usunięcie ciąży.
- Dzień dobry - wyszeptała niepewnie, milknąc na chwilę, po czym dodała: - Chciałabym się dowiedzieć, w jaki sposób mogę umówić się na... Na usunięcie ciąży.
... lub zniszczyć nam życie.
***
* Tekst z serialu "Plotkara"
** Angust&Julia Stone "The Devil's Tears"
** Angust&Julia Stone "The Devil's Tears"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz