sobota, 20 października 2012

20. ''Problem zaczyna się wtedy, gdy nie pozwalamy zmianom się dokonać i trzymamy się dawnych przyzwyczajeń*''




I w mgnieniu oka wszystko się zmienia. Zostawiamy przeszłość za sobą i spieszymy w nieznane... Ku naszej przyszłości. Wyruszamy w odległe miejsca i próbujemy się odnaleźć... Albo zatracić, próbując przyjemności bliżej domu...Problem zaczyna się wtedy, gdy nie pozwalamy zmianom się dokonać i trzymamy się dawnych przyzwyczajeń...

Leżała na łóżku, ignorując dzwoniącą komórkę. Nie miała ochoty na rozmowę, a szczególnie z nim. Nie była gotowa, aby podnieść się i otrzeć łzy, starając się pogodzić z rzeczywistością, która w zaledwie kilka sekund zmieniła się diametralnie. Starała się odnaleźć w niej swoje miejsce, ale ilekroć próbowała podnieść się na duchu, że wszystko poukłada się, że będzie dobrze, tylekroć czarne chmury zawisały nad jej głową. Bo jak miała stać się dobrą matką dla dziecka, które nosiła pod sercem, gdy nawet nie wiedziała kim sama jest? Związała się z mężczyzną dla pieniędzy i dobrobytu, który jej gwarantował. Udawała głupią dziewczynę, choć była mądrzejsza od tych wszystkich wysoko postawionych ludzi, których spotykała na bankietach. Była dodatkiem do świata, którego kompletnie nie pojmowała. Nieszczere uśmiechy, uściski dłoni, które paliły fałszem i te komplementy wypowiadane na siłę. W miejscu, w którym się znalazła było pełno zła, obłudy i egoizmu. Ci wszyscy ludzie myśleli, że za pieniądze są wstanie kupić wszystko - drogie przedmioty i najszlachetniejsze uczucia. I po części się nie mylili.
David kupił sobie Sophię. Co prawda zależało mu jedynie na zabiciu samotności, która szwendała się w jego apartamencie, lecz w zamian dostał coś więcej, coś czego nie pragnął i czego ona nie spodziewała się mu dać. Zakochała się w nim. Nawet nie wiedziała kiedy do tego doszło. Po prostu z dnia na dzień przestawała grać, pozwalając uczuciom wziąć górę nad zdrowym rozsądkiem. Być może, gdyby w odpowiednim czasie spróbowała przerwać tą relację, odchodząc, dzisiaj nie musiałaby się zamartwiać o los dziecka, którego nie planowali. Dziecka, którego nie była gotowa wychować. Na samą myśl, że jest w ciąży robiło się jej słabo, a życie niebezpiecznie wirowało przed jej oczami, przedstawiając fragmenty przeszłości, która utwierdzała ją w przekonaniu, że obecna chwila nie jest tą odpowiednią do zostania matką. Dlaczego więc los po raz kolejny postanowił zrobić jej na złość? Czy nie przeszła już wystarczająco dużo?
Niechętnie wstała z łóżka, podchodząc do komody. Złapała za laptopa, który na niej spoczywał i ponownie zajęła miejsce na dużym, wygodnym materacu. Otuliła swoje nagie nogi skrawkiem kolorowej pościeli, oczekując włączenia się systemu komputerowego. Gdy tylko laptop był gotowy do użytku, załączyła stronę internetową, wyszukując interesującego ją zagadnienia. Kilka strona spełniało jej oczekiwania, ale musiała znaleźć tą odpowiednią. Pochłonięta czytaniem, po raz kolejny zignorowała dzwoniący telefon.

Jeśli zbyt mocno trzymam się przeszłości, przyszłość może nigdy nie nadejść.*

***

Some call love a curse
Some call love a thief

But she's my home.

Niepewnie wyciągnęła dłoń, starając się odnaleźć przed sobą kieliszek zapełniony czerwonym winem. Jej ciemne włosy falą spływały po jej plecach i ramionach, otulając delikatnie pomalowaną twarz. Podobno wyglądała pięknie w tej czerwonej sukience, która podkreślała jej nienaganną figurę, którą pamiętała jedynie we wspomnieniach. Denerwowało ją, że nie może sama ocenić swojego wyglądu przed wyjściem, że nie może rozejrzeć się po restauracji, w której obecnie się znajdowała, że nie może spojrzeć w twarz Marka, aby odgonić myśli, które nieustannie wywoływały innego mężczyznę. Była skołowana i poirytowana. Z całych sił starała się nad sobą zapanować i udawać, że spotkanie z Davidem, do którego doszło trzy dni temu, nie zrobiło na niej wrażenia. Uśmiechała się i zapewniała niebieskookiego, że przeszłość została raz na zawsze zamknięta, i teraz oddaje się tylko i wyłącznie w ręce przyszłości, którą chce spędzić u jego boku. Choć i tego nie była teraz pewna. Czas spędzony w jednym pomieszczeniu z mężczyzną, którego niegdyś kochała najbardziej na świecie, rozbudził w niej piękną wizję idealnej rodziny, którą miała z nim zbudować. Jego głos przypomniał jej o wszystkich porankach i nocach, które spędzała w jego ramionach, wsłuchując się w jego historie - te prawdziwe, jak i całkowicie wymyślone. Brakowało jej tego bardziej, niż przypuszczała. Wspomnienia ożyły na nowo, otrzepując się z kurzu, który na nich osiadł. Z jednej strony czuła się źle, bo myślała o swojej dawnej miłości w obecności człowieka, którego podobno kochała teraz, a z drugiej... przyjemnie było znowu czuć to ciepło, które otulało jej serce, gdy tylko pomyślała o ciemnookim mężczyźnie z dawnych lat.
Poruszyła się delikatnie, zmieszana, gdy Mark zarzucił jej, że go nie słucha. Szybko zaprzeczyła, choć w rzeczywistości miał rację. Nie umiała się skupić na rozmowie z nim, na tej wyjątkowej atmosferze, którą starał się budować od samego wyjścia z jej domu, na jego obecności. Nie umiała, gdy w pobliżu był David. A dzisiaj był wyjątkowo blisko. W jej sercu, które biło szybciej, niż zwykle, które ponownie pragnęło go powitać w swoim wnętrzu. Czy on zniknął z niego, choć na chwilę? Odpowiedź była zbyt oczywista, zbyt przerażająca i za bardzo bolesna.

- Jokasta?! - Zdenerwowany głos dotarł do jej uszu, drgnęła. Uśmiechnęła się delikatnie, starając się załagodzić sytuację. - Mam dosyć! Od trzech dni zachowujesz się dziwnie, jakbyś była nienormalna. Ja rozumiem, że spotkałaś się z nim, choć wcale tego nie chciałem i wręcz powiedziałem ci, że nie masz tam iść, bo wiedziałem, że tak to się skończy. Ciągłym rozmyślaniem o nim.
- Mark, uspokój się...
- Nie uspokajaj mnie, Jokasta! - Wszedł w jej zdanie, podnosząc głos. - Mam tego dosyć. Ja wiem, że łączyło was kiedyś coś naprawdę wyjątkowego, ale do cholery, zostawił cię! Odszedł bez słowa, nawet nie zawracając sobie głowy twoimi uczuciami. A ty? Zachowujesz się, jak mała dziewczynka, która znowu jest gotowa skakać tak, jak sobie on tego zażyczy. Naprawdę jesteś taka naiwna? Nie wiem, co ci naopowiadał, ale domyślam się, że jest to stos kłamstw, w które ty uwierzyłaś, bo jesteś...
- Głupia? - Dokończyła, a w jej oczach zalśniły łzy. - Wiesz co? Mam dosyć tego wieczoru, ciebie i wszystkiego.. Odwieźć mnie do domu.
- No, tak. Mała Jokasta, jak zawsze ucieka przed prawdą. - Zadrwił, upijając łyka wina.
- Chcesz prawdy? - spytała, lecz nie czekając na odpowiedź, kontynuowała: - to w takim razie ją dostaniesz. Masz rację. Myślę o nim, bo był dla mnie kimś bardzo ważnym i nigdy to się nie zmieni. Nie obchodzi mnie, czy ci się to podoba, czy nie! Jeśli chcesz być ze mną, to musisz mnie akceptować taką, jaką jestem. A niestety moją największą wadą jest David, który już na zawsze będzie gościł w moim sercu.
- To może czas go wyrzucić? Ja tego nie akceptuję. Nie zgadzam się na to, słyszysz? - Złapał ją za dłoń, wpatrując się w jej twarz, po której spływały łzy.
- Nie będziesz mi mówić, co mam robić!

Jokasta wstała od stołu, ruszając przed siebie. Nie wiedziała dokąd idzie i jakie przedmioty stoją jej na drodze. Nie miała ochoty zostawać tutaj ani sekundy dłużej. Nieoczekiwanie poczuła wolną przestrzeń pod stopami. Zorientowała się, że są to schody, lecz nie zdążyła zareagować. Poczuła, jak jej ciało przechyla się niebezpiecznie do przodu. Upadek zbliżał się wielkimi krokami, lecz nagle wpadła w ramiona, które uchroniły jej ciało przed zderzeniem z podłogą. Znajomy zapach perfum podrażnił jej nozdrza, gdy ufniej wtuliła twarz w męską bluzę.

- Jokasta? - Wyszeptał niepewnie, obejmując ją mocniej. Jego wzrok zatrzymał się na zdenerwowanym Marku, który stał obok stolika i przyglądał się im.
- Zabierz mnie stąd, proszę.

And she's as much apart of this broken heart.**

***
Niepewnie sięgamy po broń, która może nas uratować...

Wybrała numer telefonu, który znalazła na stronie internetowej. Zdenerwowana oczekiwała, aż połączenie zostanie odebrane. Z każdym sygnałem jej determinacja wygasała, ale wiedziała, że nie ma wyjścia i musi tego dokonać.

- Dzień dobry, poradnia ginekologiczna. W czym mogę pomóc?
- Dzień dobry - wyszeptała niepewnie, milknąc na chwilę, po czym dodała: - Chciałabym się dowiedzieć, w jaki sposób mogę umówić się na... Na usunięcie ciąży.

... lub zniszczyć nam życie.

***

* Tekst z serialu "Plotkara"
** Angust&Julia Stone "The Devil's Tears"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz