I find shelter in this way.
Under cover, hide away.
Can you hear when I say?
Under cover, hide away.
Can you hear when I say?
Księżyc wisiał wysoko nad miastem, oświetlając wszystko dookoła. Piękna, wiosenna noc, która trwała nieprzerwanie.
Ciemność
otuliła jej ciało, gdy powoli podpierając się ściany, weszła do pokoju
na najwyższym piętrze domu. Delikatny uśmiech tlił się na jej ustach,
gdy niepewnie zasiadła do piania. Opuszkami palców przejechała po
białych, nieco zniszczonych przez czas, klawiszach. Uwielbiała ten
chłodny dotyk, który rozbudzał w niej najpiękniejsze wspomnienia.
Historie, które dzięki temu instrumentowi stawały się niezniszczalne,
namacalne i bardziej wyjątkowe, aniżeli te, które opowiadane były
słowem. Nie raz pytano ją, dlaczego nie używa nut, dlaczego tak
niechętnie uczy się skomponowanych przez wielkich artystów melodii.
Odpowiadała wtedy butnie, że chce tworzyć własny świat, opowiadać o
sobie, a do tego nie potrzebuje wyuczonych na pamięć, pustych nut, lecz
własnego serca. Dzisiaj dodałaby jeszcze, że nie widzi tego co napisane,
tego co namacalne, tego co dookoła.. Jedynie odczuwa ich obecność w
swoim życiu.
Z zamkniętymi oczami rozkoszowała się pierwszymi dźwiękami pianina, które zaczęły wydostawać się spod jej palców. Chciała uchwycić tę noc, aby już nigdy o niej nie zapomnieć. Pragnęła grając ten utwór czuć jego ciepły dotyk na swojej skórze, radosny śmiech i ten chropowaty, zadziorny głos tuż przy swoim uchu, nawet jeśli będzie dzielić ich odległość niemożliwa do pokonania.
Z zamkniętymi oczami rozkoszowała się pierwszymi dźwiękami pianina, które zaczęły wydostawać się spod jej palców. Chciała uchwycić tę noc, aby już nigdy o niej nie zapomnieć. Pragnęła grając ten utwór czuć jego ciepły dotyk na swojej skórze, radosny śmiech i ten chropowaty, zadziorny głos tuż przy swoim uchu, nawet jeśli będzie dzielić ich odległość niemożliwa do pokonania.
Can I make it better with the lights turned on?
Dzisiejszej
nocy wykruszył wszelakie lęki, które dotąd nosiła ukryte w sobie.
Otworzył puszkę, w której ukryła uczucia, o których nie chciała
pamiętać. Motyle połaskotały ją po brzuchu, gdy ukrył swoją dłoń w jej
własnej. Poczuła ciepło i bezpieczeństwo, które rozwiązało pętlę.
Zapamiętale wsłuchiwała się w jego głos, aby nie przegapić
najdrobniejszego dźwięku, najkrótszego słowa, jakie do niej kierował.
Tkwiła w przyjemnym amoku, gdy był obok, gdy mogła poczuć jego szorstką
skórę i zapach męskich perfum. Zapomniała o bólu i cierpieniu, jakie
zadała jej kiedyś miłość. Dzisiejszej nocy przeszłość po prostu
zniknęła.
Był od tak dawna. Zawsze obok, cierpliwie oczekując na najmniejszy gest z jej strony, lecz ona była zbyt zaślepiona, aby to dostrzec. Podążała za nurtem, który zalał jej serce, zabierając ze sobą całą radość z życia, lecz on, tak niespodziewanie zaczął dodawać barw jej teraźniejszości. Przeszłość przecież była rozdziałem zamkniętym, stronami, których już nigdy nie chciała czytać, nawet jeśli trochę za nimi tęskniła.
Był od tak dawna. Zawsze obok, cierpliwie oczekując na najmniejszy gest z jej strony, lecz ona była zbyt zaślepiona, aby to dostrzec. Podążała za nurtem, który zalał jej serce, zabierając ze sobą całą radość z życia, lecz on, tak niespodziewanie zaczął dodawać barw jej teraźniejszości. Przeszłość przecież była rozdziałem zamkniętym, stronami, których już nigdy nie chciała czytać, nawet jeśli trochę za nimi tęskniła.
Please teach me gently how to breathe.*
No one knows what it's like...
- Puść mnie!
Zatrzymał się gwałtownie, gdy do jego uszu dotarł przesiąknięty bólem, kobiecy głos. Spuścił głowę, starając się pozbierać plączące się mu w głowie myśli. Jego palce odruchowo mocniej zacisnęły się na ramieniu dziewczyny, która wydała z siebie tylko cichy, prawie, że zduszony syk bólu. Nigdy nie pragnął jej skrzywdzić, jedyne czego chciał, to obecności drugiej osoby, aby już nigdy nie czuć się samotnym. Dlaczego więc to wszystko podążyło w tym niewłaściwym kierunku? Przegapił moment, w którym ich relacja zaczęła się przekształcać w związek pełen krzyku, obojętności i cierpienia. Pamiętał ostatnie dni, które były lawiną niepowodzeń w jego życiu prywatnym. Wspomnienia, które już dawno powinny zostać ugaszone, znowu zapłonęły niebezpiecznym ogniem, co wyprowadziło go z równowagi. Niestety wszystko to z czym on nie umiał sobie poradzić, przelewał na nią. Bawiło go patrzenie w jej zapłakane oczy, gdy wracał nad ranem bez słowa wyjaśnienia, bądź gdy znikał w towarzystwie innej kobiety, pozostawiając ją samą. Sprawiało mu to chorą przyjemność, którą starał się stłamsić, lecz nie był w stanie. Za bardzo pochłonęła go ta gra, której celem było wymazanie przeszłości z jego serca.
Zatrzymał się gwałtownie, gdy do jego uszu dotarł przesiąknięty bólem, kobiecy głos. Spuścił głowę, starając się pozbierać plączące się mu w głowie myśli. Jego palce odruchowo mocniej zacisnęły się na ramieniu dziewczyny, która wydała z siebie tylko cichy, prawie, że zduszony syk bólu. Nigdy nie pragnął jej skrzywdzić, jedyne czego chciał, to obecności drugiej osoby, aby już nigdy nie czuć się samotnym. Dlaczego więc to wszystko podążyło w tym niewłaściwym kierunku? Przegapił moment, w którym ich relacja zaczęła się przekształcać w związek pełen krzyku, obojętności i cierpienia. Pamiętał ostatnie dni, które były lawiną niepowodzeń w jego życiu prywatnym. Wspomnienia, które już dawno powinny zostać ugaszone, znowu zapłonęły niebezpiecznym ogniem, co wyprowadziło go z równowagi. Niestety wszystko to z czym on nie umiał sobie poradzić, przelewał na nią. Bawiło go patrzenie w jej zapłakane oczy, gdy wracał nad ranem bez słowa wyjaśnienia, bądź gdy znikał w towarzystwie innej kobiety, pozostawiając ją samą. Sprawiało mu to chorą przyjemność, którą starał się stłamsić, lecz nie był w stanie. Za bardzo pochłonęła go ta gra, której celem było wymazanie przeszłości z jego serca.
- David, to boli!
Po raz kolejny poczuł, jak mocniej szarpnęła swoim ramieniem, chcąc uwolnić je z jego uścisku. Tym razem puścił je, podnosząc wzrok na jej twarz. Widział żal i rozgoryczenie, które wręcz wylewało się z jej oczu. Przełknął ślinę, lustrując jej postać od góry do dołu. Była idealna, lecz tylko w kwestiach urody. Nie umiał znieść jej charakteru, być może dlatego, że tak właściwie nie znał go za dobrze. Kiedyś rozmawiali, ale raczej o drobiazgach i nic nieznaczących sprawach, jednak od kilku miesięcy popadli w pożerającą ich ciszę.
Dzisiejszej nocy, gdy zobaczył ją z tym mężczyzną, poczuł się oszukany i zdradzony. Uczucia, których nie umiał opisać rozsadzały go od środka, nawet teraz, gdy patrzał na jej niewinną twarz.
- Co robiłaś z tym mężczyzną? Zapomniałaś, że należysz do mnie? - Krzyknął, podchodzą do niej bliżej. Złapał za jej ramiona, lekko nimi potrząsając.
- Uspokój się. Jesteś piany. - Wysyczała prosto w jego twarz, starając się uwolnić z jego uścisku. - Nie będę z tobą teraz rozmawiać..
- Będziesz robić, to co ci karzę! Bo inaczej..
- Bo inaczej co? Pójdziesz do innej? Już to przerabialiśmy, David. I już mnie to nie rusza! Jesteś zwykłym dupkiem, który nie ma w sobie żadnych ludzkich uczuć.. Jesteś nikim..
Po raz kolejny poczuł, jak mocniej szarpnęła swoim ramieniem, chcąc uwolnić je z jego uścisku. Tym razem puścił je, podnosząc wzrok na jej twarz. Widział żal i rozgoryczenie, które wręcz wylewało się z jej oczu. Przełknął ślinę, lustrując jej postać od góry do dołu. Była idealna, lecz tylko w kwestiach urody. Nie umiał znieść jej charakteru, być może dlatego, że tak właściwie nie znał go za dobrze. Kiedyś rozmawiali, ale raczej o drobiazgach i nic nieznaczących sprawach, jednak od kilku miesięcy popadli w pożerającą ich ciszę.
Dzisiejszej nocy, gdy zobaczył ją z tym mężczyzną, poczuł się oszukany i zdradzony. Uczucia, których nie umiał opisać rozsadzały go od środka, nawet teraz, gdy patrzał na jej niewinną twarz.
- Co robiłaś z tym mężczyzną? Zapomniałaś, że należysz do mnie? - Krzyknął, podchodzą do niej bliżej. Złapał za jej ramiona, lekko nimi potrząsając.
- Uspokój się. Jesteś piany. - Wysyczała prosto w jego twarz, starając się uwolnić z jego uścisku. - Nie będę z tobą teraz rozmawiać..
- Będziesz robić, to co ci karzę! Bo inaczej..
- Bo inaczej co? Pójdziesz do innej? Już to przerabialiśmy, David. I już mnie to nie rusza! Jesteś zwykłym dupkiem, który nie ma w sobie żadnych ludzkich uczuć.. Jesteś nikim..
Jeden,
nieprzemyślany ruch. Jeden zadany cios i ból, którego nie umieli
znieść. Stał, patrząc, jak po jej brodzie spływa krew, a z oczu
wypływają łzy. Kucnęła, ukrywając twarz w dłoniach. Chciał podejść i
otulić jej drżące ciało, lecz nie umiał. Odszedł.
To be the bad man.
-
Nie boisz się? - Ciemnowłosy chłopak uśmiechnął się do trzymanej w
ramionach, dziewczyny. Ciemnooka pokręciła przecząco głową, śmiejąc się
radośnie. Powoli otuliła swoimi dłońmi jego kark, przyciskając swoje
ciało jeszcze mocniej do jego.
- Jesteś dobrym, troskliwym, czułym facetem, David - wyszeptała wprost w jego usta. - Nigdy nikogo byś nie skrzywdził.
- Jesteś dobrym, troskliwym, czułym facetem, David - wyszeptała wprost w jego usta. - Nigdy nikogo byś nie skrzywdził.
Usiadł
na ławce, rzucając przed siebie pustą butelkę po piwie. Dłońmi przetarł
twarz, wyciągając z kieszeni marynarki telefon komórkowy. Drżącymi
palcami wystukał numer, który znał na pamięć. Zniecierpliwiony
oczekiwał, aż rozmowa zostanie zaakceptowana po drugiej stronie.
Irytacja targała jego wnętrznościami, do chwili, gdy otrzymał
najpiękniejszą ze spadających gwiazd.
- Słucham?
Jej
zaspany głos był dźwiękiem, o który prosił od tak wielu lat. Przed
oczami zobaczył jej piękne, ciemne oczy i te urocze dołeczki w
policzkach, które pojawiały się zawsze, gdy wywoływał uśmiech na jej
twarzy. Serce zabiło mocniej.
- To jakiś żart? Hallo?
Pragnął
się odezwać. Zadać tak wiele pytań, lecz obawiał się, że gdy tylko
usłyszy jego głos, przerwie połączenie. Więc milczał wsłuchując się w
jej głos i cichy oddech, który uwielbiał czuć na swoim karku, gdy rano
budził się obok niej. Tak dużo wspomnień zawirowało mu przed oczami, w
których pojawiły się łzy.
Pochłonięty trwającą chwilą, nawet nie zauważył, jak obok niego stanęła wysoka, ruda dziewczyna.
- Cześć David! Dlaczego siedzisz tutaj sam?
Mocniej zacisnął dłoń na telefonie, czując, jak zimny dreszcz oblewa jego ciało.
Pochłonięty trwającą chwilą, nawet nie zauważył, jak obok niego stanęła wysoka, ruda dziewczyna.
- Cześć David! Dlaczego siedzisz tutaj sam?
Mocniej zacisnął dłoń na telefonie, czując, jak zimny dreszcz oblewa jego ciało.
- David to ty?
Przerwał połączenie.
To be the sad man.**
***
* Birdy - "Shelter"
** Limp Bizkit - ''Behind Blue Eyes"
** Limp Bizkit - ''Behind Blue Eyes"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz